*Chester*
Podjeżdżając pod dom nie spodziewałem się, żadnych samochodów. Ostatnio jest tutaj bardzo spokojnie i nikt mi nie patrzy w okna. Widząc jednak czarne jak smoła BMW i samochód transmisyjny z automatu odechciało mi się wchodzić do mieszkania. Nie ma sensu pchać się, bo i tak mnie zatrzymają. Cóż widzę, że w świecie show biznesu wieści szybko się rozchodzą.
Odjeżdżam na drugi koniec ulicy i dzwonie do Sebastiana.
- Młody jak możesz, to zasłoń okna i nie otwieraj drzwi.
- Dlaczego, co się dzieje ?
- Jeśli nie chcesz być ogłaszany w gazecie to zrób choć raz co ci każe - syknąłem, nie lubię głupich pytań.
- Okey.. - rozłączył się, a ja zawróciłem i udałem się do studia.
Dlaczego tam ? Z chęcią pojechałbym do Mike'a, ale powiedzmy sobie szczerze, jak oni są już u mnie, to zaraz będą u niego.
Zaparkowałem na tyłach budynku i wszedłem do środka tylnym wejściem, bez zastanowienia wybrałem schody i pobiegłem do naszego pięknego pomieszczenia.
Chwyciłem w dłoń ponownie komórkę i wybrałem numer Shinody.
- Mikey... - odebrał po drugim sygnale.
- Coś się dzieje ? - zapytał.
- Nie otwieraj drzwi, bo... - w tej chwili usłyszałem pytanie.
- Wszyscy chcemy wiedzieć, co wydążyło się na parkingu Chevroleta. Co oznaczał ten pocałunek ?
- ... hieny będą zaraz u ciebie...brawo Michael.. - dokończyłem po chwili i rozłączyłem się.
W takim razie mam całe studio dla siebie. Co by tu ciekawego porobić ?
Wziąłem akustyka w rękę i zacząłem grać. Chciałem po prostu zabić czas, bo nie ma sensu stąd wychodzić. Oni nie odjadą spod domu do rana, a ja nie mam najmniejszej ochoty na tłumaczenia.
Po godzinie podszedłem do barku i zabrałem stamtąd jedno małe piwo. Nie chce się upić ale wiem w stu procentach, że nie wrócę do domu.
Wypiłem pół puszki i jakoś zaczęło mnie mulić. Usłyszałem bieg po schodach.
Kogo tu do cholery niesie ?! Powaliło was ? O tej godzinie ?
Tutaj o dziewiętnastej jest pusto ! Chyba, że liczy się ochrona..
Ten ktoś szarpnął klamkę. Zignorowałem, to. Drzwi się otwiera w drugą stronę...
Nie zauważyłem nawet kto wszedł, bo osoba ta zapaliła mocne światło.
Leżałem na kanapie z zasłoniętymi oczami przez rękę. Razi !
Moja koszulka walała się po kątach, a ja po kilku minutach zorientowałem się, że to Mike.
Nawet na niego nie spojrzałem, ale wiem, że stoi nade mną z niezadowoloną miną.
- Co ? - pytam gdyż chce mieć opierdol z nieznanych mi powodów za sobą.
- Znowu pijesz ?
- Okrólowało cię.. to jest małe piwo... trzysetka, wypiłem niecałe pół i podziękuję.
- Nic więcej ? - zapytał, a ja usiadłem na kanapie i spojrzałem na Shinode.
- Przyrzekam, czy te oczy mogą kłamać ? - lekko się uśmiechnąłem.
- Zastanówmy się.... tak mogą, ale powiedzmy, że ci wierzę.
- To po co przyjechałeś ? - zmieniłem temat.
- Musiałem uciec, a to był jedyny rozsądny pomysł.
- Ja zwiałem jak tylko zobaczyłem samochody przed domem.
- Nie mogłeś szybciej do mnie zadzwonić ? - mówi przez zęby.
- Przykro mi ale zadzwoniłem do ciebie jak tu dotarłem. Musiałem jeszcze powiadomić Sebastiana aby nie otwierał drzwi.
- Z wszystkiego musiałem się im tłumaczyć - wzdycha i siada obok mnie.
- Jak ty pięknie wyśpiewałeś wszystkie wiadomości, to będziemy na sto procent w gazecie.. - wywracam oczami.
- Przeszkadza ci to ? - zapytał patrząc na mnie tymi swoimi ciemnymi oczyma.
- Mi nie, ale media nie odczepią się od nas - lekko uniosłem kąciki ust i przybliżyłem się do mężczyzny siedzącego obok.
- Nie patrz tak na mnie - szepnąłem.
Mike po krótkim zastanowieniu się czy wykonać ten krok czy też nie, pocałował mnie.
Dzisiaj to on przejął inicjatywę, położył swoją dłoń na moim policzku po czym przechylił mnie do tyłu, aż do momentu zetknięcia się z kanapą łopatkami. Rozpłynąłem się, było mi już to obojętne co będzie dalej i jak się to potoczy.
Co on ze mną zrobił ? Nie pojmuję jak ja mogłem wytrzymać bez jego bliskości. Mikey znaczy dla mnie wiele, oby tak zostało.
Obawiam się tylko kolejnego wydania gazety. Co oni tam umieszczą, co im powiedział Mike ?
Mężczyzna powoli pogłębiał pocałunek.
Od jakiejś minuty czuję jego przyrodzenie na udzie. Ono bardzo chce się wydostać z tych spodni, jednak ja mu na to jeszcze nie pozwolę
Zjechał ustami niżej, na szyję gdzie zrobił mi malinkę. Oj chyba cię Shinoda trochę poniosło.
- Nie wytłumaczę się im z tego - szepnąłem i poddałem się pocałunkom.
Spike zaczął błądzić dłońmi po mojej klatce piersiowej, zjeżdżając niżej do brzucha i mojego paska. Moje ręce za to zwiedzały jego plecy aż do momentu kiedy chwycił klamrę.
Wiedziałem, że tego nie uniknę. Zdjąłem z niego koszulkę i rzuciłem na ziemię, a następnie dotarłem do spodni. Mam ułatwione zadanie, on nie nosi paska. Odpiąłem mu guzik i rozporek. Dolna część ubrania spadła z niego jak z manekina.
W pewnym momencie byliśmy całkowicie nadzy.
Przenieśliśmy się na podłogę gdyż kanapa była za mała.
Patrząc w oczy Mike'a pragnął mnie tu i teraz. Wyraziłem na to zgodę, wręcz chęć. Chciałem aby on był aż tak blisko mnie.
Stało się, po raz kolejny poddaliśmy się uczuciom.
Gdy skończyliśmy nasze igraszki, ja ubrałem dolną część garderoby i uśmiechnąłem się do Shinody, który siedział na podłodze i się na mnie patrzył.
- Wstawaj chłopie - podałem mu rękę.
Podniósł się a następnie mnie przytulił, rzucił się wręcz przez co upadłem na kanapę.
Nasze usta ponownie się złączyły, lecz po chwili przerwałem.
- Czuję się niezręcznie mając na sobie spodnie, a ty nie masz nic. Ubierz się, proszę...
Michael skinął głową i wykonał moje polecenie i wrócił na moje kolana.
Kontynuowaliśmy to do godziny dwudziestej czwartej.
Ja padałem na twarz, miałem dość już tego dnia.
Zaproponowałem Mike'owi abyśmy poszli do pokoju, gdyż tam jest normalne łóżko ale on stwierdził, że nie będzie ganiał o tej godzinie po korytarzu.
Usnęliśmy na kanapie. Shinoda był wtulony w moją klatkę piersiową, skąd to wiem ?
Budziłem się kilka razy w nocy.
***
Podjeżdżając pod dom nie spodziewałem się, żadnych samochodów. Ostatnio jest tutaj bardzo spokojnie i nikt mi nie patrzy w okna. Widząc jednak czarne jak smoła BMW i samochód transmisyjny z automatu odechciało mi się wchodzić do mieszkania. Nie ma sensu pchać się, bo i tak mnie zatrzymają. Cóż widzę, że w świecie show biznesu wieści szybko się rozchodzą.
Odjeżdżam na drugi koniec ulicy i dzwonie do Sebastiana.
- Młody jak możesz, to zasłoń okna i nie otwieraj drzwi.
- Dlaczego, co się dzieje ?
- Jeśli nie chcesz być ogłaszany w gazecie to zrób choć raz co ci każe - syknąłem, nie lubię głupich pytań.
- Okey.. - rozłączył się, a ja zawróciłem i udałem się do studia.
Dlaczego tam ? Z chęcią pojechałbym do Mike'a, ale powiedzmy sobie szczerze, jak oni są już u mnie, to zaraz będą u niego.
Zaparkowałem na tyłach budynku i wszedłem do środka tylnym wejściem, bez zastanowienia wybrałem schody i pobiegłem do naszego pięknego pomieszczenia.
Chwyciłem w dłoń ponownie komórkę i wybrałem numer Shinody.
- Mikey... - odebrał po drugim sygnale.
- Coś się dzieje ? - zapytał.
- Nie otwieraj drzwi, bo... - w tej chwili usłyszałem pytanie.
- Wszyscy chcemy wiedzieć, co wydążyło się na parkingu Chevroleta. Co oznaczał ten pocałunek ?
- ... hieny będą zaraz u ciebie...brawo Michael.. - dokończyłem po chwili i rozłączyłem się.
W takim razie mam całe studio dla siebie. Co by tu ciekawego porobić ?
Wziąłem akustyka w rękę i zacząłem grać. Chciałem po prostu zabić czas, bo nie ma sensu stąd wychodzić. Oni nie odjadą spod domu do rana, a ja nie mam najmniejszej ochoty na tłumaczenia.
Po godzinie podszedłem do barku i zabrałem stamtąd jedno małe piwo. Nie chce się upić ale wiem w stu procentach, że nie wrócę do domu.
Wypiłem pół puszki i jakoś zaczęło mnie mulić. Usłyszałem bieg po schodach.
Kogo tu do cholery niesie ?! Powaliło was ? O tej godzinie ?
Tutaj o dziewiętnastej jest pusto ! Chyba, że liczy się ochrona..
Ten ktoś szarpnął klamkę. Zignorowałem, to. Drzwi się otwiera w drugą stronę...
Nie zauważyłem nawet kto wszedł, bo osoba ta zapaliła mocne światło.
Leżałem na kanapie z zasłoniętymi oczami przez rękę. Razi !
Moja koszulka walała się po kątach, a ja po kilku minutach zorientowałem się, że to Mike.
Nawet na niego nie spojrzałem, ale wiem, że stoi nade mną z niezadowoloną miną.
- Co ? - pytam gdyż chce mieć opierdol z nieznanych mi powodów za sobą.
- Znowu pijesz ?
- Okrólowało cię.. to jest małe piwo... trzysetka, wypiłem niecałe pół i podziękuję.
- Nic więcej ? - zapytał, a ja usiadłem na kanapie i spojrzałem na Shinode.
- Przyrzekam, czy te oczy mogą kłamać ? - lekko się uśmiechnąłem.
- Zastanówmy się.... tak mogą, ale powiedzmy, że ci wierzę.
- To po co przyjechałeś ? - zmieniłem temat.
- Musiałem uciec, a to był jedyny rozsądny pomysł.
- Ja zwiałem jak tylko zobaczyłem samochody przed domem.
- Nie mogłeś szybciej do mnie zadzwonić ? - mówi przez zęby.
- Przykro mi ale zadzwoniłem do ciebie jak tu dotarłem. Musiałem jeszcze powiadomić Sebastiana aby nie otwierał drzwi.
- Z wszystkiego musiałem się im tłumaczyć - wzdycha i siada obok mnie.
- Jak ty pięknie wyśpiewałeś wszystkie wiadomości, to będziemy na sto procent w gazecie.. - wywracam oczami.
- Przeszkadza ci to ? - zapytał patrząc na mnie tymi swoimi ciemnymi oczyma.
- Mi nie, ale media nie odczepią się od nas - lekko uniosłem kąciki ust i przybliżyłem się do mężczyzny siedzącego obok.
- Nie patrz tak na mnie - szepnąłem.
Mike po krótkim zastanowieniu się czy wykonać ten krok czy też nie, pocałował mnie.
Dzisiaj to on przejął inicjatywę, położył swoją dłoń na moim policzku po czym przechylił mnie do tyłu, aż do momentu zetknięcia się z kanapą łopatkami. Rozpłynąłem się, było mi już to obojętne co będzie dalej i jak się to potoczy.
Co on ze mną zrobił ? Nie pojmuję jak ja mogłem wytrzymać bez jego bliskości. Mikey znaczy dla mnie wiele, oby tak zostało.
Obawiam się tylko kolejnego wydania gazety. Co oni tam umieszczą, co im powiedział Mike ?
Mężczyzna powoli pogłębiał pocałunek.
Od jakiejś minuty czuję jego przyrodzenie na udzie. Ono bardzo chce się wydostać z tych spodni, jednak ja mu na to jeszcze nie pozwolę
Zjechał ustami niżej, na szyję gdzie zrobił mi malinkę. Oj chyba cię Shinoda trochę poniosło.
- Nie wytłumaczę się im z tego - szepnąłem i poddałem się pocałunkom.
Spike zaczął błądzić dłońmi po mojej klatce piersiowej, zjeżdżając niżej do brzucha i mojego paska. Moje ręce za to zwiedzały jego plecy aż do momentu kiedy chwycił klamrę.
Wiedziałem, że tego nie uniknę. Zdjąłem z niego koszulkę i rzuciłem na ziemię, a następnie dotarłem do spodni. Mam ułatwione zadanie, on nie nosi paska. Odpiąłem mu guzik i rozporek. Dolna część ubrania spadła z niego jak z manekina.
W pewnym momencie byliśmy całkowicie nadzy.
Przenieśliśmy się na podłogę gdyż kanapa była za mała.
Patrząc w oczy Mike'a pragnął mnie tu i teraz. Wyraziłem na to zgodę, wręcz chęć. Chciałem aby on był aż tak blisko mnie.
Stało się, po raz kolejny poddaliśmy się uczuciom.
Gdy skończyliśmy nasze igraszki, ja ubrałem dolną część garderoby i uśmiechnąłem się do Shinody, który siedział na podłodze i się na mnie patrzył.
- Wstawaj chłopie - podałem mu rękę.
Podniósł się a następnie mnie przytulił, rzucił się wręcz przez co upadłem na kanapę.
Nasze usta ponownie się złączyły, lecz po chwili przerwałem.
- Czuję się niezręcznie mając na sobie spodnie, a ty nie masz nic. Ubierz się, proszę...
Michael skinął głową i wykonał moje polecenie i wrócił na moje kolana.
Kontynuowaliśmy to do godziny dwudziestej czwartej.
Ja padałem na twarz, miałem dość już tego dnia.
Zaproponowałem Mike'owi abyśmy poszli do pokoju, gdyż tam jest normalne łóżko ale on stwierdził, że nie będzie ganiał o tej godzinie po korytarzu.
Usnęliśmy na kanapie. Shinoda był wtulony w moją klatkę piersiową, skąd to wiem ?
Budziłem się kilka razy w nocy.
***
Gdy zadzwonił mój telefon otworzyłem leniwie oczy i spojrzałem na ekran. "Sebastian" Co on chce o ósmej rano ?
- Coś się stało ? - pytam przecierając twarz dłonią.
- Możesz przyjechać do szpitala ? - w tej chwili zerwałem się z kanapy i zacząłem chodzić po pomieszczeniu.
- Chester ? - usłyszałem za sobą głos Mike'a, ale go zignorowałem.
- Co się stało ?! - krzyczę wręcz, bo nie umiem utrzymać nerwów na wodzy.
- Dowiesz się, jak w końcu się mną zainteresujesz i przyjedziesz... - rozłączył się, tak bezczelnie. Nic nie wiem.
Podchodzę do okna i wzdycham - dasz kluczyki od samochodu ? - zapytałem Shinode dalej patrząc przez okno.
- Chazz, co się dzieje ? - zapytał zaniepokojony.
- Po prostu daj i zostań tutaj, przy okazji załóż koszulkę, bo niedługo chłopaki się zjawią. Ja się spóźnię na próbę.
Mike podszedł do mnie i podał mi kluczyki oraz przytulił od tyłu - Jedź ostrożnie.. - na te słowa skinąłem tylko głową i poszedłem ubrać buty.
- Chester ? - usłyszałem za sobą głos Mike'a, ale go zignorowałem.
- Co się stało ?! - krzyczę wręcz, bo nie umiem utrzymać nerwów na wodzy.
- Dowiesz się, jak w końcu się mną zainteresujesz i przyjedziesz... - rozłączył się, tak bezczelnie. Nic nie wiem.
Podchodzę do okna i wzdycham - dasz kluczyki od samochodu ? - zapytałem Shinode dalej patrząc przez okno.
- Chazz, co się dzieje ? - zapytał zaniepokojony.
- Po prostu daj i zostań tutaj, przy okazji załóż koszulkę, bo niedługo chłopaki się zjawią. Ja się spóźnię na próbę.
Mike podszedł do mnie i podał mi kluczyki oraz przytulił od tyłu - Jedź ostrożnie.. - na te słowa skinąłem tylko głową i poszedłem ubrać buty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz